Miałam zamiar napisać specjalnego posta, gdy mój licznik przekroczy 10 000 odwiedzin. Z przyczyn technicznych moje plany "dostały w łeb" :( Nie było mnie aż dwa tygodnie, więc trochę, a właściwie bardzo stęskniłam się za Wami :) Podczas mojej nieobecności licznik nadaj kręcił się do przodu i wkrótce stuknie następny tysiąc :) Jest mi niezmiernie miło, że śledzicie moje poczynania i zostawiacie tyle serdecznych słów w komentarzach :) To właśnie Wasze odwiedziny dodają mi skrzydeł i mobilizują do dalszej pracy :)) Wszystkim moim gościom bardzo gorąco dziękuję :)
A teraz kilka fotek, które są dowodem na to, że przez te dwa tygodnie nie "zbijałam bąków" :))
Jednym z moich "dzieł" są trzy takie oto doniczki, które wykonałam bliżej nieokreśloną techniką :) Farba, klej, serduszko i lakier, czyli LIDKA Z PĘDZLEM :)) Może to i decoupage, ale w wersji light :)) Doniczki zrobiłam jako upominek dla DOBRYCH CZASÓW.
Uszyłam też dla koleżanki sukienkę w super turkusowym kolorze :) Mój manekin jest ciut, ciut szczuplejszy niż nowa właścicielka, dlatego pod paskiem robią się zakładki :) Pasek nie jest jednak umocowany na stałe, więc do gładkiej sukienki, można założyć coś fajnego na szyję :)
A oto foto-historia mojego rabarbaru. Zdjęcia są zrobione w przeciągu trzech miesięcy,
w maju:
w czerwcu:
w lipcu:
Jeszcze raz Wszystkim dziękuję za odwiedziny i proszę o następne komentarze:))
Witam! Mam na imię Lidka i mieszkam w Rumi na Kaszubach. Od wielu lat zajmuję się projektowaniem i szyciem odzieży dla indywidualnych klientów. Kilka nietypowych zamówień zainspirowało mnie do tego, by oprócz "wystrzałowych kreacji" uszyć od czasu do czasu jakiś fajny drobiazg. Zaczęło mi to sprawiać coraz większą przyjemność, więc postanowiłam podzielić się moimi projektami z innymi na tym oto blogu. Zapraszam do odwiedzin!
środa, 7 sierpnia 2013
czwartek, 25 lipca 2013
Przyjaciel Grześ :)
Ostatnio zajmuję się tyloma różnymi rzeczami, że na szycie ciągle brakuje mi czasu. No może trochę by się znalazło no, ale cóż...:) Gdy świeci słońce, to aż żal siedzieć w domu, więc, jak już wyskrobię wolną chwilę, to parzę kawę i obchodząc szerokim łukiem maszynę, uciekam do ogrodu :)) Jednak nie myślcie sobie, że ja tak całkiem nic nie robię :)) Nie siedzę na tapczanie cały dzień, bo aż taki nie jest ze mnie leń :)) Ostatnio stworzyłam szmacianego przyjaciela dla Katarzynki. Ma na imię Grześ i prezentuje się tak:
W ostatnią niedzielę, korzystając z pięknej pogody, razem z moją drugą połową postanowiliśmy pojechać nad morze. Na Półwysep Helski zawsze są ogromne korki, w Gdyni za dużo ludzi, więc pojechaliśmy do Rewy. Nie był to jednak najlepszy pomysł, gdyż takiego wysypu ludzi na plaży jeszcze nigdy nie widziałam! Z cudem graniczyło znalezienie 2 m kw. na rozłożenie ręcznika :) To zdjęcie mówi wszystko :))
Rewa to wioska rybacka położona między Puckiem a Gdynią. Prawdziwą atrakcją jest Cypel Rewski, po kaszubsku zwany Szperkiem, który osłania niewielką zatoczkę, stwarzając super warunki do uprawiania windsurfingu i innych sportów wodnych. Raz do roku organizowany jest MARSZ ŚLEDZIA, o którym więcej można przeczytać tutaj.

I jeszcze kilka moich zdjęć z Rewy:))
W ostatnią niedzielę, korzystając z pięknej pogody, razem z moją drugą połową postanowiliśmy pojechać nad morze. Na Półwysep Helski zawsze są ogromne korki, w Gdyni za dużo ludzi, więc pojechaliśmy do Rewy. Nie był to jednak najlepszy pomysł, gdyż takiego wysypu ludzi na plaży jeszcze nigdy nie widziałam! Z cudem graniczyło znalezienie 2 m kw. na rozłożenie ręcznika :) To zdjęcie mówi wszystko :))
Rewa to wioska rybacka położona między Puckiem a Gdynią. Prawdziwą atrakcją jest Cypel Rewski, po kaszubsku zwany Szperkiem, który osłania niewielką zatoczkę, stwarzając super warunki do uprawiania windsurfingu i innych sportów wodnych. Raz do roku organizowany jest MARSZ ŚLEDZIA, o którym więcej można przeczytać tutaj.

I jeszcze kilka moich zdjęć z Rewy:))
środa, 17 lipca 2013
Owocowa nalewka :)
Lato mamy w pełni! Pogoda może nie powala na kolana, ale za to w ogrodzie taki urodzaj, że co dziennie coś zaprawiam :) Warzywa i owoce rosną jak na drożdżach, więc żeby ze wszystkim nadążyć, nawet szycie poszło w kąt :) Oprócz kiszonych ogórków, dżemów i kompotów postanowiłam zrobić nalewkę :) Zimy u nas coraz dłuższe, węgiel coraz droższy, więc czymś trzeba będzie się rozgrzewać ;) Najpopularniejszą nalewkę robi się z wiśni, ale zawsze można trochę poeksperymentować :)) Co powiecie na procentowe porzeczki, maliny czy agrest? Pierwsze wyniki za około 2 miesiące :))
A teraz zaprezentuję Wam coś, z czego będę nalewać gotowy już trunek :) Tą beczułkę z kranikiem dostałam niedawno od mojej najlepszej koleżanki :) Prezent jest wyjątkowy, gdyż są na nim wygrawerowane piękne i ważne dla mnie słowa :)
Jeszcze kilka fotek z ogródka:
Chyba przyznacie mi rację, że na zimę zamiast węgla lepsza będzie rozgrzewająca nalewka :))
A teraz zaprezentuję Wam coś, z czego będę nalewać gotowy już trunek :) Tą beczułkę z kranikiem dostałam niedawno od mojej najlepszej koleżanki :) Prezent jest wyjątkowy, gdyż są na nim wygrawerowane piękne i ważne dla mnie słowa :)
Jeszcze kilka fotek z ogródka:
Chyba przyznacie mi rację, że na zimę zamiast węgla lepsza będzie rozgrzewająca nalewka :))
środa, 10 lipca 2013
Sukienka :)
Zanim zacznę chwalić się moją sukienką, chciałabym wszystkim podziękować za tyle wspaniałych komentarzy pod ostatnim postem :)) Jest mi OGROMNIE miło, że włożona praca w wystrój i dekoracje, została zauważona :) Za każdym razem, gdy zapraszam gości, staram się jak mogę, żeby stół był ładnie nakryty, chcąc tym wyrazić szacunek dla osób, które przy tym stole będą siedziały :))
A teraz wracam do mojej sukienki, którą uszyłam własnie na ostatnią imprezę :)) Początkowo był taki plan, żeby uszyć sobie kieckę w paski, nawiązując do marynarskiego klimatu, ale zwątpiłam. Nie wiedziałam jak będę się czuła w "pasiaku". W rezultacie uszyłam taką oto sukienkę, zachowując kolorystykę pasującą do wystroju :))
A teraz wracam do mojej sukienki, którą uszyłam własnie na ostatnią imprezę :)) Początkowo był taki plan, żeby uszyć sobie kieckę w paski, nawiązując do marynarskiego klimatu, ale zwątpiłam. Nie wiedziałam jak będę się czuła w "pasiaku". W rezultacie uszyłam taką oto sukienkę, zachowując kolorystykę pasującą do wystroju :))
środa, 3 lipca 2013
Szumi, szumi morze...
Ojej, ale dawno mnie tu nie było?! Kilka dni temu obchodziłam bardzo ważną dla mnie rocznicę, więc w ostatnią sobotę zorganizowałam imprezę dla rodziny i znajomych :) Przygotowania tak mnie pochłonęły, że zapomniałam o bożym świecie :) Nawet komputer i maszyna do szycia zeszły na drugi plan :)) W domu zrobiłam prawdziwy "ordnung", żeby jak najlepiej przyjąć i ugościć prawie 30 osób :)) Dekoracja stołu oraz wystrój pokoju był w stylu marynarskim :) Zdjęcia niestety nie oddają całkowicie tego klimatu, ale moim gościom bardzo się podobało :))
Świecznik zrobiłam z butelki po whiskey :)
Na kominku znalazło się miejsce na skrzynię pełną "skarbów i butelkę z mapą :)
Na oknie zawisła girlanda, a na kinkietach koła ratunkowe :)
Nawet mocny trunek był w odpowiednim klimacie:)
Dopełnieniem moich dekoracji były muszelki, które sama zbierałam nad Adriatykiem :)
Świecznik zrobiłam z butelki po whiskey :)
Na kominku znalazło się miejsce na skrzynię pełną "skarbów i butelkę z mapą :)
Na oknie zawisła girlanda, a na kinkietach koła ratunkowe :)
Nawet mocny trunek był w odpowiednim klimacie:)
Dopełnieniem moich dekoracji były muszelki, które sama zbierałam nad Adriatykiem :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)