Trzeba przyznać, że jesień w tym roku mamy niczego sobie. Pogoda sprzyja spacerom, pracom w ogrodzie, a przede wszystkim zbieraniu grzybów, bo tych w tym roku jest prawdziwy wysyp :)) Mój mąż należy do zapalonych zbieraczy, więc jak co roku kilka razy wybraliśmy się do lasu :) Mamy na wsi rodzinkę, która las ma dosłownie za płotem, więc po grzybobraniu można napić się kawki :))
A to okazy, które stanęły na naszej drodze. Oczywiście nie wszystkie trafiły do gara, w przeciwnym razie dzisiejszego posta by nie było :))
Niedawno ozdobiłam pusty słoiczek po kawie, który teraz posłuży do przechowywania części moich suszonych grzybków. Takiego słoika nie trzeba chować w szafie, z powodzeniem może stać na półce i robić za dekorację :))
Będąc na grzybobraniu trafiliśmy też na wykopki, czyli wybieranie ziemniaków. A takie dwie sztuki znalazłam na polu :)
Witam! Mam na imię Lidka i mieszkam w Rumi na Kaszubach. Od wielu lat zajmuję się projektowaniem i szyciem odzieży dla indywidualnych klientów. Kilka nietypowych zamówień zainspirowało mnie do tego, by oprócz "wystrzałowych kreacji" uszyć od czasu do czasu jakiś fajny drobiazg. Zaczęło mi to sprawiać coraz większą przyjemność, więc postanowiłam podzielić się moimi projektami z innymi na tym oto blogu. Zapraszam do odwiedzin!
piątek, 11 października 2013
piątek, 4 października 2013
Bawełniany obrus :)
W minionym tygodniu znowu bardzo dużo się działo, dlatego nie było czasu na nudę, a tym bardziej na zajęcie się konkretną robotą :)) Prawdziwa kumulacja: podwójne urodziny, imieniny, pogrzeb oraz 50-ta i 55-ta rocznica ślubu. Sama nie wiem jak zdążyłam to wszystko obskoczyć :)) Dzisiaj pokażę Wam część upominków, które przygotowałam na dwie ostatnie uroczystości :) W ramach jednego z prezentów uszyłam bawełniany obrus oraz mały bieżniczek. Cały urok tego kompletu polega na różanych wstawkach i wykończeniu bawełnianą koronką :)
Do drugiego prezentu dołączyłam lniane serduszko z życzeniami :)
Nie mogę się oprzeć, żeby nie pokazać Wam jeszcze paru zdjęć z naszej wakacyjnej wyprawy :)) Zrobiłam ich tyle, że mogłabym się chwalić do Gwiazdki, ale nie wiem czy chcecie je oglądać :)) Pokażę Wam jeszcze kilka i chyba na tym poprzestanę :))
Do drugiego prezentu dołączyłam lniane serduszko z życzeniami :)
Nie mogę się oprzeć, żeby nie pokazać Wam jeszcze paru zdjęć z naszej wakacyjnej wyprawy :)) Zrobiłam ich tyle, że mogłabym się chwalić do Gwiazdki, ale nie wiem czy chcecie je oglądać :)) Pokażę Wam jeszcze kilka i chyba na tym poprzestanę :))
środa, 25 września 2013
Byłam w bajce :)

No i przepadłam jak kamień w wodę...:) Ale już prędziutko tłumaczę się z mojej nieobecności. Otóż cztery tygodnie temu pojechałam z rodzinką i ze znajomymi na wymarzony i wyczekiwany urlop :)) Szkoda tylko, że przed wyjazdem nie zdążyłam napisać posta z informacją o mojej przerwie w "nadawaniu" :)) Miałam z tego powodu małe wyrzuty sumienia, że opuściłam Was bez słowa na tak długo, ale termin wyjazdu przyspieszyliśmy o kilka dni i tak jakoś wyszło :)
Punktem docelowym było miasto Frejus, na południu Francji, a dokładnie na Lazurowym Wybrzeżu :)) Trasa liczyła sobie prawie 2000 km, więc żeby urozmaicić sobie tą długą podróż, zwiedziliśmy znajdujący się w Niemczech, na Bawarii zamek Neuschwanstein, znany z bajek Walta Disneya :) Przepiękne miejsce :)
Nie będę za bardzo rozpisywała się o naszej wycieczce, bo to nie blog podróżniczy, ale zwiedziliśmy tyle pięknych miejsc, że na długo pozostaną w mojej pamięci, przynajmniej do przyszłych wakacji :)) Największe wrażenie zrobiło na nas Monako i Cannes, ale wiadomo, to inny świat, nie dla nas szaraków. Jednak to co widziałam to moje, nikt mi tego nie zabierze :)
Cały czas chodzę jeszcze z głową w chmurach, ale mimo tego, że co dobre szybko się kończy, to baterie naładowałam na najbliższy rok :))
A oto jeszcze kilka fotek z naszych wojaży :
Pozdrawiam Wszystkich gorąco, jeszcze w wakacyjnym nastroju i zabieram się ostro do pracy:)) Słowo harcerza :))
wtorek, 20 sierpnia 2013
Etui na telefon
Witam serdecznie wszystkich moich gości :) Jakoś to lato nie sprzyja mi w pisaniu nowych postów, bo robię tygodniowe, a nawet dłuższe przerwy w publikowaniu czegoś nowego. Nie wiem czy to brak weny czy czasu, ale musicie przyznać, że zrobienie w jedno popołudnie 50 słoików pikli z ogórków, to nie lada wyczyn :))
Dzisiaj tak naprędce pokażę Wam dwa etui na telefon, które stworzyłam dla siebie i dla syna. Jak łatwo się domyślić, to lniane z koronką to moje, a to z samochodową aplikacją to syna :) Tak się jednak składa, że teraz gdy piszę tego posta, syn swoje etui zdążył już zgubić...., to się nacieszył :) Co zrobić, trzeba uszyć nowe....materiału ci u mnie dostatek :)
Już jakiś czas temu Kasia z Domku zaprosiła mnie do zabawy "pokaż co masz w torebce". Sorry Kasiu, ale całkiem o tym zapomniałam, więc dopiero dzisiaj zdradzę Wam, co takiego dźwigam w mojej taszy :)
Najważniejszy portfel, bez niego ani rusz :) telefon, notes, długopis, chusteczki, klucz do domu, gumy do żucia, no i...miara krawiecka :)) Wiem, wiem, to już zboczenie zawodowe :)) Oprócz wymienionych rzeczy zdarza mi się mieć jeszcze garść jakiś karteczek z zapiskami i kilka paragonów :))
A oto wspomniane wcześniej moje pikle (żelazne zapasy jak na wojnę) :))

Dzisiaj tak naprędce pokażę Wam dwa etui na telefon, które stworzyłam dla siebie i dla syna. Jak łatwo się domyślić, to lniane z koronką to moje, a to z samochodową aplikacją to syna :) Tak się jednak składa, że teraz gdy piszę tego posta, syn swoje etui zdążył już zgubić...., to się nacieszył :) Co zrobić, trzeba uszyć nowe....materiału ci u mnie dostatek :)
Już jakiś czas temu Kasia z Domku zaprosiła mnie do zabawy "pokaż co masz w torebce". Sorry Kasiu, ale całkiem o tym zapomniałam, więc dopiero dzisiaj zdradzę Wam, co takiego dźwigam w mojej taszy :)
Najważniejszy portfel, bez niego ani rusz :) telefon, notes, długopis, chusteczki, klucz do domu, gumy do żucia, no i...miara krawiecka :)) Wiem, wiem, to już zboczenie zawodowe :)) Oprócz wymienionych rzeczy zdarza mi się mieć jeszcze garść jakiś karteczek z zapiskami i kilka paragonów :))
A oto wspomniane wcześniej moje pikle (żelazne zapasy jak na wojnę) :))

środa, 7 sierpnia 2013
10 000
Miałam zamiar napisać specjalnego posta, gdy mój licznik przekroczy 10 000 odwiedzin. Z przyczyn technicznych moje plany "dostały w łeb" :( Nie było mnie aż dwa tygodnie, więc trochę, a właściwie bardzo stęskniłam się za Wami :) Podczas mojej nieobecności licznik nadaj kręcił się do przodu i wkrótce stuknie następny tysiąc :) Jest mi niezmiernie miło, że śledzicie moje poczynania i zostawiacie tyle serdecznych słów w komentarzach :) To właśnie Wasze odwiedziny dodają mi skrzydeł i mobilizują do dalszej pracy :)) Wszystkim moim gościom bardzo gorąco dziękuję :)
A teraz kilka fotek, które są dowodem na to, że przez te dwa tygodnie nie "zbijałam bąków" :))
Jednym z moich "dzieł" są trzy takie oto doniczki, które wykonałam bliżej nieokreśloną techniką :) Farba, klej, serduszko i lakier, czyli LIDKA Z PĘDZLEM :)) Może to i decoupage, ale w wersji light :)) Doniczki zrobiłam jako upominek dla DOBRYCH CZASÓW.
Uszyłam też dla koleżanki sukienkę w super turkusowym kolorze :) Mój manekin jest ciut, ciut szczuplejszy niż nowa właścicielka, dlatego pod paskiem robią się zakładki :) Pasek nie jest jednak umocowany na stałe, więc do gładkiej sukienki, można założyć coś fajnego na szyję :)
A oto foto-historia mojego rabarbaru. Zdjęcia są zrobione w przeciągu trzech miesięcy,
w maju:
w czerwcu:
w lipcu:
Jeszcze raz Wszystkim dziękuję za odwiedziny i proszę o następne komentarze:))
A teraz kilka fotek, które są dowodem na to, że przez te dwa tygodnie nie "zbijałam bąków" :))
Jednym z moich "dzieł" są trzy takie oto doniczki, które wykonałam bliżej nieokreśloną techniką :) Farba, klej, serduszko i lakier, czyli LIDKA Z PĘDZLEM :)) Może to i decoupage, ale w wersji light :)) Doniczki zrobiłam jako upominek dla DOBRYCH CZASÓW.
Uszyłam też dla koleżanki sukienkę w super turkusowym kolorze :) Mój manekin jest ciut, ciut szczuplejszy niż nowa właścicielka, dlatego pod paskiem robią się zakładki :) Pasek nie jest jednak umocowany na stałe, więc do gładkiej sukienki, można założyć coś fajnego na szyję :)
A oto foto-historia mojego rabarbaru. Zdjęcia są zrobione w przeciągu trzech miesięcy,
w maju:
w czerwcu:
w lipcu:
Jeszcze raz Wszystkim dziękuję za odwiedziny i proszę o następne komentarze:))
Subskrybuj:
Posty (Atom)